Podatnik vs KIS – wojna o interpretację podatkową

Uważasz ten artykuł za przydatny?
Udostępnij go znajomym:

Share on facebook
Share on linkedin
Share on twitter
Share on pocket
Krajowa Informacja Skarbowa podczas procesu wydawania indywidualnej interpretacji podatkowej może zadać Ci mnóstwo pytań. Co mają na celu, czy bywają podchwytliwe i jak zręcznie na nie odpowiadać?

Wydawaniem indywidualnych interpretacji podatkowych zajmuje się Krajowa Informacja Skarbowa (dalej: KIS). Posiada ona zaledwie pięć delegatur w całym kraju: w Bielsku-Białej, Lesznie, Piotrkowie Trybunalskim, Płocku i Toruniu. Składając wniosek o interpretację indywidualną nie mamy wpływu, do jakiej delegatury on trafi, ani jaki konkretnie urzędnik będzie zajmował się naszą sprawą. Jest to zła wiadomość dla podatnika, bo podejścia poszczególnych delegatur do petentów są skrajnie różne. Mało tego, nawet w obrębie pojedynczej delegatury pojawiają się ogromne różnice między podejściem poszczególnych urzędników. To podejście ma wpływ na trzy rzeczy – ile za interpretację zapłacimy, jakie pytania otrzymamy, a czasem również jaka interpretacja zostanie w naszej sprawie wydana.

Delegatura KIS a opłata za wniosek o interpretację indywidualną – skąd rozbieżności?

Wydawać by się mogło, że dla urzędnika najprostszą i najbardziej podstawową kwestią powinno być to, ile wynoszą opłaty za wnioski czy zaświadczenia, które zawodowo wydaje. Nic bardziej mylnego! Okazuje się, że za standardowy wniosek w przypadku ulgi IP Box, gdzie najczęściej pojawia się siedem pytań oraz jeden stan faktyczny, opłata może wynieść od 40 do 640 złotych. Generalna zasada wydaje się prosta – każdy stan faktyczny i każde zdarzenie przyszłe opisane we wniosku, to 40 złotych opłaty. Pojawia się jednak problem ze zinterpretowaniem tego, czym jest stan faktyczny, a czym zdarzenie przyszłe. Chociaż brzmi to banalnie, dla praktyków wcale takie nie jest. 

Stany faktyczne w przypadku standardowych wniosków ulgę badawczo-rozwojową oraz IP Box raczej nie budzą wątpliwości organów. Zwykle jest po prostu jeden. Zdarzają się jednak sytuacje, w których i tutaj Organ ma dylematy. Przykładowo – gdy podatnik złożył wniosek związany z jego działalnością gospodarczą, polegającą na wynajmowaniu mieszkań, zdawałoby się, że również mamy jeden stan faktyczny. Tymczasem organ zapytał, ile tych mieszkań jest przez podatnika wynajmowanych, po czym uznał, że każde z nich stanowi osobny stan faktyczny. Dlaczego? Meandrów swojego rozumowania Organ już nie ujawnił. 

Poważniejszym problemem są pytania, które podatnik kieruje do KIS. W praktyce widziałem aż cztery odmienne interpretacje pytań w kontekście opłaty. Organ potrafi stwierdzić, że pytania nie są ani stanem faktycznym, ani wydarzeniem przyszłym. Innym razem, że są jednym albo drugim, albo że każde z nich jest zarówno stanem faktycznym, jak i wydarzeniem przyszłym. Stąd przy wniosku, który zawiera siedem pytań, opłata może wynieść 40 złotych, 320 złotych albo 640 złotych. Każda z nich bywa poprawna, każda z nich bywa też podważana. Stąd niektórzy klienci otrzymują zwrot opłaty, inni wezwanie do jej uzupełnienia, jeszcze inne opłaty są po prostu akceptowane.

O co zapyta dociekliwy urzędnik?

Wyobraźmy sobie sytuację, w której jesteś programistą i oczekujesz pomocy w związku z zastosowaniem ulgi IP Box. Występujesz z wnioskiem o indywidualną interpretację podatkową, której głównym celem jest ustalenie, czy z preferencji możesz korzystać. Ile pytań zada ci KIS? To loteria. Szczęśliwcy mogą otrzymać dwa proste pytania, po czym postępowanie kończy się pozytywną interpretacją podatkową. Rekordzista i jednocześnie największy pechowiec otrzymał pytań pięćdziesiąt. Pytania różnią się swoim rozbudowaniem, szczegółowością i aspektami, które poruszają. Najzabawniejsze, z jakim się spotkałem dotyczyło… marki, rocznika oraz mocy silnika samochodu programisty, który zamierzał ubiegać się o preferencję IP Box, a wskazał, że do swojego Kontrahenta dojeżdża właśnie samochodem. KIS tę informację otrzymał, chociaż z jakiegoś powodu w ogóle się do niej nie odniósł. 

Dociekliwi urzędnicy potrafią zadawać pytania o to, do czego programista wykorzystuje w swojej pracy komputer, myszkę, klawiaturę czy monitor. Mało tego, potrafią brnąć w to głębiej i dopytywać, czy aby na pewno jest to koszt bezpośrednio związany z ich działalnością. Na takie pozornie śmieszne pytania również trzeba wyczerpująco odpowiedzieć – inaczej nie tylko nie zaspokoimy ciekawości urzędnika, ale również prawdopodobnie nasz wniosek zostanie nierozpatrzony. 

Wniosek o samodzielną interpretację przepisów prawa podatkowego, czyli jak urzędnicy udają niedostępnych

Jednym z pytań, które standardowo pojawia się we wnioskach związanych zarówno z ulgą IP Box, jak i ulgą badawczo-rozwojową, jest to, czy opisana działalność kwalifikuje się jako działalność badawczo-rozwojowa. Pytanie to ma na celu jak najszerszą ochronę podatnika – aby interpretacja nie mogła zostać podważona na tak podstawowym poziomie. Oczywiście, tak podstawowe pytanie nie pozwala niektórym urzędnikom dopytać podatnika o to, czy prowadzi działalność badawczo-rozwojową. Brzmi to niezbyt mądrze – w związku z pytaniem czy prowadzę działalność B+R, mam stwierdzić, czy prowadzę działalność B+R?

Niestety, jest to tylko pozornie błahe czy śmieszne zjawisko. Organ takim pytaniem po prostu przenosi na podatnika ciężar interpretacji przepisów prawa w kontekście stanu faktycznego. Jeżeli podatnik w tę pułapkę wpadnie, to cała interpretacja może być bardzo łatwo podważona przy kontroli. KIS co prawda przyznał podatnikowi prawo do skorzystania z ulgi, ale stan faktyczny się nie zgadza. Podatnik przecież we wniosku wskazał, że prowadzi działalność badawczo-rozwojową, a zdaniem Organu jej nie prowadzi. Gdyby wskazał, że nie prowadzi, to oczywiście skorzystać by nie mógł – i koło się zamyka.

Ponieważ nie dokonałeś interpretacji przepisów, my tym bardziej tego nie zrobimy…

W skrajnych sytuacjach zabawa w kotka i myszkę z Organem kończy się wnioskiem pozostawionym bez rozpatrzenia. Zdaniem KIS podatnik nie chciał odpowiedzieć na zadane pytania, więc nie uzupełnił stanu faktycznego, tym samym nie wywiązując się z obowiązku nałożonego nań w wezwaniu do uzupełnienia braków formalnych. Najczęściej taka sytuacja ma miejsce, gdy pytamy o przepisy, które z podatkami się wiążą, ale technicznie podatkowe nie są. Tak jest np. z definicją działalności badawczo-rozwojowej, która znajduje się w ustawie o szkolnictwie wyższym i nauce albo sposobie księgowania ulg, z ustawy o rachunkowości. 

Na szczęście w kontrze do tak nieprzychylnej praktyki interpretacyjnej wytworzyła się pozytywna praktyka orzecznicza. Wojewódzkie Sądy Administracyjne oraz Naczelny Sąd Administracyjny twardo stoją na stanowisku, że jeżeli jakieś przepisy pozapodatkowe nakładają na podatnika obowiązki podatkowe, to Organ powinien dokonać ich interpretacji. Więc kiedy Twoja interpretacja zostanie pozostawiona bez rozpatrzenia, wcale nie oznacza to, że przegrałeś urzędniczą batalię. Koniec końców, po interwencji Sądu interpretację prawdopodobnie otrzymasz. Niestety, będzie Cię to kosztować więcej stresu, pieniędzy i czasu niż innych. Rozsądnie jest zatem skorzystać z pomocy profesjonalistów, którzy zminimalizują ryzyko i skutecznie obniżą płacone przez Ciebie podatki.

Aleksander Serwiński
Kierownik, Dział Ulg Podatkowych

Uważasz ten artykuł za przydatny?
Udostępnij go znajomym:

Share on facebook
Share on linkedin
Share on twitter
Share on pocket

Potrzebujesz doradcy podatkowego?

Dodaj komentarz

Głodny wiedzy?

Zobacz co przygotowali Nasi Eksperci

Bądź na bieżąco z praktyczną wiedzą prawno-podatkową.

Zapisz się na nasz newsletter i otrzymuj lekkostrawne materiały o tym jak w bezpieczny sposób płacić mniejsze podatki.

Bądź na bieżąco z praktyczną wiedzą prawno-podatkową.

Zapisz się na nasz newsletter i otrzymuj lekkostrawne materiały o tym jak w bezpieczny sposób płacić mniejsze podatki.

Bądź na bieżąco z praktyczną wiedzą prawno-podatkową.

Zapisz się na nasz newsletter i otrzymuj lekkostrawne materiały o tym jak w bezpieczny sposób płacić mniejsze podatki.

Głodny wiedzy? Zobacz, co przygotowali nasi eksperci